Przejdź do głównej zawartości

Doceń swoją mamę!

Moje spojrzenie na swoją mamę zupełnie się odmieniło, od kiedy sama zostałam matką. Wiele sytuacji, sprzeczek czy bezsensownych kłótni widzę teraz w zupełnie w innym świetle. Kiedyś wydawało mi się, że moja mama nie jest w stanie mnie zrozumieć. Bo to ja miałam rację a ona nie miała zielonego pojęcia co przeżywam. W końcu życie nastolatka jest takie ciężkie i żaden dorosły nie jest w stanie pojąć jak wielkie może mieć problemy. Teraz mój punkt widzenia diametralnie się zmienił. Bo dużo wyraźniej widzę z jakimi problemami musiała zmierzyć się moja rodzicielka. I jak bardzo ja, pochłonięta swoim światem, byłam ślepa. Teraz będąc dorosłą kobietą marzę o tym, by móc się na niej oprzeć i wysłuchać jej rad, które kiedyś puszczałam mimo uszu. I dużo bardziej doceniam to, jak cudowną mam mamę. 
Z czym musi mierzyć się matka? Bycie mamą to nieustający ciąg wyzwań. Zaczyna się od pieluch i nieprzespanych nocy. Potem jak dziecko już podrośnie wymaga 100% twojego czasu. W końcu dla tego małego człowieka mama jest centrum wszechświata. I nieważne, że jest zmęczona a dom aż krzyczy, żeby go posprzątać. Potem robi się już tylko lepiej. Zaczynają się kłótnie, bunty a dziecko często nie zgadza się z rodzicami. Bycie mamą jest jak wspinanie się na ogromną górę, która z czasem robi się coraz bardziej stroma i wyboista. Ale matka wszystko zniesie. Zakasa rękawy i wejdzie na ten cholerny szczyt nieważne ile by ją to kosztowało. 

Tak naprawdę matka jest trochę jak super bohater. Bo jak inaczej wyjaśnisz to, że daje radę ogarnąć tyle rzeczy naraz? Dom, sprzątanie, obiady, odrabianie lekcji z dzieckiem, praca a jeszcze potrafi przy tym świetnie wyglądać i w między czasie znajduje nawet czas na przeczytanie książki. A jeszcze w trakcie musi mierzyć się z buntem swojego dziecka i jakimś cudem zachować anielską cierpliwość. Matka musi mieć zdolności nadprzyrodzone, super moc pozwalającą jej robić kilka rzeczy naraz.

 Teraz cofając się w swoich wspomnieniach widzę, że nie doceniałam swojej mamy tak bardzo jak powinnam. Bo kim byłabym dzisiaj bez mojej mamy? Na jakiego człowieka bym wyrosła? Tak naprawdę w dużej mierze to nasi rodzice kształtują nasz charakter. I będąc młodym i głupim łatwo nie zauważyć jak wiele rodzice poświęcają dla dzieci. 
Będąc mamą, widzę wyraźniej jak wiele niepotrzebnych nerwów przysporzyłam swojej mamie. Jak bardzo byłam upierdliwa. 
Dlatego doceniajmy swoje mamy. Bo to dzięki nim jesteśmy kim jesteśmy. 

Komentarze

  1. Sama prawda! Pewne rzeczy zaczynamy postrzegać zupełnie inaczej, gdy sami znajdujemy się w sytuacji, która wcześniej była dla nas tylko abstrakcją...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Mój problem z karmieniem piersią

Mam pewien problem z karmieniem piersią. I nie chodzi mi o problem czysto fizjologiczny  (choć taki również się u nas pojawił). Chodzi mi raczej o problem emocjonalny,  światopoglądowy. Na wstępie zaznaczę, że całym sercem jestem za karmieniem piersią. W końcu to najlepsze co można dać swojemu dziecku. I nie mam problemu z karmieniem piersią samym w sobie. Wręcz przeciwnie. Całkowicie popieram mamy karmiące i uważam, że powinny móc karmić wszędzie nie musząc się martwić o przykre i niechciane komentarze (które niestety wciąż się pojawiają ). To co mi przeszkadza to ta cała fanatyczna otoczka, która towarzyszy karmieniu piersią. Bo inaczej, niż fanatyzmem, tego nazwać nie można. 

Jak uspokoić płaczącego noworodka?

Pierwsze dni, tygodnie z noworodkiem bywają naprawdę trudne. Nasze ciało, po ogromnym wysiłku jakim przecież jest poród, zmienia się nie do poznania. I wcale nie chodzi mi o zmiany wizualne, ale te fizyczne. Do tego należy dodać zmęczenie, nieprzespane noce oraz najgorszy koszmar każdej mamy - płacz. Noworodek nie potrafi mówić. To oczywiste. Nie powie nam, że jest głodny. Nie poprosi o zmianę pieluchy i tak dalej. Jego jedyną formą komunikacji jest właśnie płakanie. Podobno z czasem mamy uczą się rozpoznawać jaką potrzebę sygnalizuję rodzaj płaczu dziecka. Mi się to nigdy nie udało. Może jestem za mało spostrzegawcza. Wiele razy, kiedy mały jest nakarmiony i przewinięty, sfrustrowana zastanawiam się dlaczego jego symfonia płaczu wciąż trwa. Mam ochotę spytać go czego potrzebuję, ale przecież nie otrzymam odpowiedzi. To bezcelowe. Istnieją jednak sposoby na uspokojenie płaczącego noworodka. Sposoby, które u nas doskonale się sprawdzają i ratują nam życie.

Kobieta w klatce

Niby czasy idą do przodu, ale wiele kobiet wciąż żyje stojąc w miejscu. Dajemy się wplątać w panujące w naszym społeczeństwie stereotypy. Nie muszę się zbyt daleko rozglądać by dostrzec żywe przykłady kobiet, które dały się zamknąć w domu jak w klatce. Bo przecież mężczyzna jest od zarabiania pieniędzy a kobieta ma wychowywać dzieci i robić za sprzątaczkę i kucharkę, najlepiej przymykając oko na to co robi mąż, który zachowuje się jakby wciąż był kawalerem. Może przesadzam, lecz coraz częściej stykam się z historiami, które doskonale nadają się na scenariusz do ,,Trudnych Spraw". I obserwując z boku to zjawisko rodzi się we mnie sprzeciw. Zastanawiam się dlaczego. Dlaczego pozwalamy się zamknąć w domu porzucając własne marzenia? Dlaczego pozwalamy, by mężczyzna panował nad naszym życiem? Dlaczego dajemy sobie przypiąć łatkę kury domowej? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Mogłabym tak pytać bez końca.