Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego milczymy, kiedy babcie przekraczają granice?

Większość babć rozpieszcza swoje wnuki. To fakt. I nie ma nic złego o ile nie narusza to kompletnie zasad jakie próbuje wpoić dziecku jego matka. Tyle, że niektóre babcie wznoszą rozpieszczanie na zupełnie inny poziom, tak, że biedna mama ledwo daje radę okiełznać swoją pociechę. Nie muszę się rozglądać ani zbyt daleko ani zbyt dokładnie by dostrzec takie przypadki. I bardzo często matki wtedy milczą. Dlaczego? Powodów może być wiele. W końcu w niejednym domu babcia zajmuje się dzieckiem, kiedy mama pracuje. Spędza z naszym dzieckiem całe dnie i wiele jej zawdzięczamy. Więc trochę głupio, a może nawet nie wypada, zwracać jej uwagi. Koniec końców tak dużo dla nas robi. Tyle, że to błędny i niezdrowy sposób myślenia. Bo finalnie to my, mamy, będziemy się mierzyć z konsekwencjami.

Granice

Być może to nie łatwe, ale trzeba postawić jakieś granice. Z autopsji znam przypadki, gdzie babcie nie dopuszczają nawet na sekundę płaczu dziecka spełniając każdą jego zachciankę, byle do niego nie dopuścić. Albo zabawiają dzieci przy jedzeniu. A potem matki rwą włosy z głowy bo dziecko na każde ,,nie" reagują histerią i żadne prośby i tłumaczenia na nic się nie zdają. A dziecko nawet kolacji nie chce zjeść bez wyjątkowej atencji i odstawiania teatrzyku przez babcię. W skrajnych przypadkach w ogóle nie chce nic zjeść bez babci. I co robić? W sumie nic dziwnego, że dziecko tak się zachowuje. To zupełnie normalne. W końcu ciężko nauczyć go czegokolwiek, skoro zasady i granice jakie mu stawiamy, nie obowiązują przez cały czas. Więc co tu się dziwić, że nasz szkrab się buntuje skoro nagle dostrzega, że ma po prostu gorzej. 
Dlatego tak ważne jest postawienie jakiś granic babci. Przeprowadzenie długiej i prawdopodobnie nie łatwej rozmowy. Bo w końcu to my jesteśmy rodzicami i to my jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie. Nawet jeśli babcia spędza z naszym dzieckiem bardzo dużo czasu. 

Konsekwencja

W wychowaniu dziecka najważniejsza jest konsekwencja. Jak dziecko ma zrozumieć jakie zachowanie jest dobre a jakie złe, skoro my czegoś zupełnie nie akceptujemy a inna osoba mu na to pozwala, bez żadnych ,,ale". W tej sytuacji ciężko się dziwić, że dziecko się buntuje i zupełnie nie rozumie o co nam chodzi. Sami bylibyśmy zmieszani, gdyby inne zasady obowiązywały nas zależnie od okoliczności i osoby z jaką przebywamy.



Rozmowa z babcią może okazać się trudna. W końcu każda osoba ma inny charakter i różnie może zareagować na nasze wrócenie uwagi. Myślę, że najważniejsze to spokojnie wytłumaczyć z czym mamy problem i dlaczego. Może być nam głupio i niezręcznie. Mi samej ciężko jest zwracać uwagę dziadkom mojej córci. Ale też nie wyobrażam sobie akceptowania sytuacji gdzie biega się za dzieckiem po całym domu, żeby zjadło kolację. Bo staram się od małego nauczyć małą, że jemy przy stole i nie mam ochoty na robienie maratonu z posiłku. Więc w takich sytuacjach wolę zwrócić delikatnie uwagę niż potem mierzyć się z konsekwencjami. 

Babcie zawsze będą rozpieszczać nasze dzieci. Ale miejmy odwagę powiedzieć ,,stop", kiedy coś nam się wyraźnie nie podoba i jest sprzeczne z zasadami panującymi u nas w domu. W końcu to my jesteśmy matkami i staramy się wychować dzieci najlepiej jak potrafimy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój problem z karmieniem piersią

Mam pewien problem z karmieniem piersią. I nie chodzi mi o problem czysto fizjologiczny  (choć taki również się u nas pojawił). Chodzi mi raczej o problem emocjonalny,  światopoglądowy. Na wstępie zaznaczę, że całym sercem jestem za karmieniem piersią. W końcu to najlepsze co można dać swojemu dziecku. I nie mam problemu z karmieniem piersią samym w sobie. Wręcz przeciwnie. Całkowicie popieram mamy karmiące i uważam, że powinny móc karmić wszędzie nie musząc się martwić o przykre i niechciane komentarze (które niestety wciąż się pojawiają ). To co mi przeszkadza to ta cała fanatyczna otoczka, która towarzyszy karmieniu piersią. Bo inaczej, niż fanatyzmem, tego nazwać nie można. 

Jak uspokoić płaczącego noworodka?

Pierwsze dni, tygodnie z noworodkiem bywają naprawdę trudne. Nasze ciało, po ogromnym wysiłku jakim przecież jest poród, zmienia się nie do poznania. I wcale nie chodzi mi o zmiany wizualne, ale te fizyczne. Do tego należy dodać zmęczenie, nieprzespane noce oraz najgorszy koszmar każdej mamy - płacz. Noworodek nie potrafi mówić. To oczywiste. Nie powie nam, że jest głodny. Nie poprosi o zmianę pieluchy i tak dalej. Jego jedyną formą komunikacji jest właśnie płakanie. Podobno z czasem mamy uczą się rozpoznawać jaką potrzebę sygnalizuję rodzaj płaczu dziecka. Mi się to nigdy nie udało. Może jestem za mało spostrzegawcza. Wiele razy, kiedy mały jest nakarmiony i przewinięty, sfrustrowana zastanawiam się dlaczego jego symfonia płaczu wciąż trwa. Mam ochotę spytać go czego potrzebuję, ale przecież nie otrzymam odpowiedzi. To bezcelowe. Istnieją jednak sposoby na uspokojenie płaczącego noworodka. Sposoby, które u nas doskonale się sprawdzają i ratują nam życie.

Kobieta w klatce

Niby czasy idą do przodu, ale wiele kobiet wciąż żyje stojąc w miejscu. Dajemy się wplątać w panujące w naszym społeczeństwie stereotypy. Nie muszę się zbyt daleko rozglądać by dostrzec żywe przykłady kobiet, które dały się zamknąć w domu jak w klatce. Bo przecież mężczyzna jest od zarabiania pieniędzy a kobieta ma wychowywać dzieci i robić za sprzątaczkę i kucharkę, najlepiej przymykając oko na to co robi mąż, który zachowuje się jakby wciąż był kawalerem. Może przesadzam, lecz coraz częściej stykam się z historiami, które doskonale nadają się na scenariusz do ,,Trudnych Spraw". I obserwując z boku to zjawisko rodzi się we mnie sprzeciw. Zastanawiam się dlaczego. Dlaczego pozwalamy się zamknąć w domu porzucając własne marzenia? Dlaczego pozwalamy, by mężczyzna panował nad naszym życiem? Dlaczego dajemy sobie przypiąć łatkę kury domowej? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Mogłabym tak pytać bez końca.