Musi Pani leżeć i jak najwięcej odpoczywać. Takie słowa padły z ust mojego ginekologa na ostatniej wizycie kontrolnej. Wtedy spojrzałam na niego jakby wyrosła mu druga głowa. Miałam ochotę zapytać ,,Ale pan wie ze mam dwu i pół letnie dziecko?" . Starałam to sobie jakoś wyobrazić. I zobaczyłam taki oto obrazek. Córka biega jak szalona znosząc do salonu coraz większą ilość zabawek. Po upływie pół godziny na podłodze tworzy się swoiste pole minowe, trzeba poruszać się bardzo uważnie żeby się przypadkiem nie potknąć i nie zabić. Do tego średnio co dziesięć minut prosi o soczek/jogurcik/zabawę/wzięcie na ręce/pójście z nią do jej pokoju. Jakby tego było mało w kuchni rośnie stos talerzy a pranie, które od trzech dni zalega w pralce zaczyna powoli żyć własnym życiem. Po upływie całego dnia dom wygląda jakby przeszło przez niego tornado a wszystko, łącznie z dzieckiem, oklejone jest plasteliną playdoh. Innymi słowy jedna wielka domowa apokalipsa. ...